piątek, 14 lipca 2017

Twix rozdział 10


10
Wszedł do kabiny z myślą, że chciałby się też ogolić, ale o maszynce mógł tylko pomarzyć. Umył się kiepskim mydłem z kostki szybko i dokładnie, bo temperatura wody nie spełniała jego oczekiwań. Kiedy wyszedł spod prysznica okazało się, że Kama zabrała oba ręczniki. Uchylił drzwi i zawołał: - Kama, podziel się z mężem, zła żono! Oddaj choć jeden ręcznik, co? Może być mokry, wszystko jedno. Kamila stanęła przed uchylonymi drzwiami, zdjęła z siebie kąpielowy ręcznik i podała mu odsłaniając całą swoją nagość. Zagwizdał patrząc na jej niewielkie jasne piersi. Ani grama słońca. Biała skóra zrobiła na nim niesamowite wrażenie. Sięgnął po ręcznik, ale zamiast mu go podać, chwyciła go za rękę, otworzyła drzwi do łazienki i zaczęła go nim delikatnie wycierać. Nieśmiałość w jej ruchach walczyła z ciekawością. Uśmiechała się i oglądała go, a on stał bez ruchu i pozwalał jej się dotykać. Muskała palcami jego kark, potem przesunęła nimi wzdłuż kręgosłupa i położyła dłoń na pośladku. - To nasza noc poślubna, Cukierku - jej głos drżał, a on zastanawiał się co teraz czuje. - Wiem Kama. - Właściwie chciał z zawodową wnikliwością najpierw z nią o tym porozmawiać, ale ta potrzeba walczyła w nim z instynktem zdobywcy, który nakazywał mu brać i dawać dziką rozkosz z pasją. Jeszcze się wahał, rozsądek poddawał się wolno, ale z coraz większą przyjemnością. Gdy był niemal zdecydowany podbić ją i splądrować na tysiąc sposobów, kiedy miał już plan, jak będzie wsłuchiwał się w jej jęki i krzyki rozkoszy, jeszcze nim się do niej odwrócił, przywarła do jego pleców i wyszeptała mu do ucha: - Bądź dla mnie dobry. - Potem obeszła go, stanęła na palcach i podała mu usta. Nim się zetknęły wyszeptała jeszcze – Naucz mnie. Gdy dotarł do niego sens tego co powiedziała, zawahał się przez chwilę. Nie dlatego, że jej nie pragnął, bo bolesna tęsknota stała się jeszcze większa, ale raczej z powodu zmiany dzikich planów na coś, do czego nie przywykł, na ciepłe morze łagodności, w którym chciał zanurzać ją powoli, aż z pasją i wirtuozerią pokaże jej to, czego jeszcze nie znała. Wyczuwając odrobinę jego oporu i niepewności wzięła go za rękę i zaprowadziła do łóżka odrzucając po drodze mokry ręcznik na podłogę. Jeszcze nigdy sam nie czuł się onieśmielony aktem, który miał się wydarzyć. Pragnął jej tak bardzo, jakby była ostatnim haustem powietrza dla tonącego. Obraz jej białej skóry wypełnił witraż jego pragnień jak kawałki mlecznego szkła. Wolno podniósł kobietę i choć to było tylko kilka kroków zaniósł ją na łóżko. Nie chciał się spieszyć, ale to było silniejsze od niego, pchnął ją na materac a sam, bez żadnych wstępów rozsunął jej nogi i jego język, jak muzyk zagrał na jej kroczu akordy tak mocne i nowe, że spazmatyczne dźwięki, które wychodziły z jej ust dały świadectwo jego mistrzostwu. Potem wziął ją patrząc w szeroko otwarte oczy, przedarł się przez niewielki opór i posiadł swoją obcą żonę z dziką radością. A potem znowu i jeszcze. Przemek czuł, jakby patrzył na siebie z boku podziwiając swoje siły i możliwości. Był pobudzony jak nastolatek, ciągle od nowa. Fascynowało go to i cieszyło, bo Kamila dzielnie dotrzymywała mu kroku, a jej rozkoszne orgazmy dodawały mu skrzydeł. I kiedy mieli już zasypiać zmęczeni całonocnym maratonem rozkoszy, zadzwonił budzik. Była czwarta trzydzieści. Powinni wyruszyć w drogę. Byli półprzytomni, a ona zarządziła szybka wspólna kąpiel, spakowała ich błyskawicznie i po chwili wsiadali do srebrnej audicy. Na szczęście tym razem z przodu siedział kierowca, a oni okryli się, ona kocem na rozłożonym przednim siedzeniu, a on kurtką kładąc się i zajmując cały tył. Mieli wypocząć. Oboje cieszyli się, że nie muszą prowadzić. Milczący człowiek za kierownicą nie mówił nic, ale i o nic nie pytali. Rozpoczął się kolejny dzień podróży, która miała się skończyć późnym wieczorem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz